Czas Rozmyślań

Od autora


„Życie jest zawiłą drogą, pełną pytań, wątpliwości, czasem ludzie cię zawiodą, wtedy szukaj prawd, wartości(...)”- słowa hymnu Szkoły Podstawowej nr 1 w Gniewkowie autorstwa Pana Piotra Skoblewskiego mocno utkwiły w moim sercu... To właśnie te słowa natchnęły mnie do poszukiwania...Często, bowiem zastanawiałem się nad sensem swego istnienia, nad sensem umierania... Szukałem odpowiedzi na te pytania, chciałem odnaleźć lub, chociaż przybliżyć się do prawdy. „Blask prawdy jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, a w szczególny zaś sposób w człowieku" i właśnie, dlatego w swym poszukiwaniu zacząłem od siebie, od swojego wnętrza... Pierwszym rezultatem mych poszukiwań były słowa:

 

 

 

„Życie! Jakże odległe od tego,

 

co we mnie świeci i blednie,

 

trwając w mej duszy

 

doznaje ulotnego cierpienia”.

 

 

 

I tak rozpoczęła się droga mojej poetyckiej zadumy w poszukiwaniu prawdy. Pierwszym przystankiem był tomik pt. „Początek”. Nadałem mu taki tytuł, ponieważ jego przewodnie motywy to Bóg, człowiek i śmierć. Wszystko, bowiem w Bogu ma swój początek, a śmierć jest przecież swoistym początkiem prawdziwego życia. Człowiek natomiast jest wypełnieniem Bożego planu zbawienia. „Nie jest on kretem ryjącym w ziemi i nie jest balonem lecącym w niebo, lecz podobny jest do drzewa, którego korzenie mocno osadzone są w ziemi, a konary sięgają niemal gwiazd”.

 

Drugi mój przystanek to tomik „Dokąd zmierzam?”. I to właśnie tu człowiek jest motywem przewodnim. Człowiek, czyli ja. Ja, taki jak inni, choć nie ten sam. W drugim tomiku padło wiele pytań, wątpliwości... Ukazana została ta droga, którą winien zmierzać człowiek. Droga, którą mogę zmierzać także ja... Ta droga jest tylko jedna- ku nadziei. Nigdy też nie jesteśmy na niej sami, zawsze towarzyszy nam On- Bóg.

 

Skąd biorą się moje pytania, dlaczego w moim sercu rodzi się tyle wątpliwości? Bóg, towarzyszący nam w życiu i podczas śmierci, umierający za nas na krzyżu, który w swej wielkiej miłości i wszechmocy stwarza człowieka, „zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek- poznając Go i miłując- mógł dotrzeć do pełnej prawdy o sobie” i dlatego tak jak u mnie, tak i we wnętrzu każdego człowieka rodzą się pytania, wątpliwości, które są rezultatem chęci poznania prawdy. Tę prawdę może ukazać nam jedynie osoba Boga Wszechmogącego w Trójcy Jedynego i dlatego próbując odpowiedzieć sobie na moje pytania, skierowałem się najpierw ku człowiekowi wiszącemu na krzyżu- Jezusowi Chrystusowi. Nic, bowiem nie stanie się zrozumiałe dla nas bez Chrystusa. On to jest przecież wzorem nieskazitelnej i prawdziwej miłości. A miłość jest najważniejsza.

 

Człowiek jednak jest istotą niedoskonałą, grzeszną i dlatego próbuje kroczyć inną drogą. Wciąż ma wątpliwości i nigdy nie jest do końca przekonany o słuszności swego wyboru. Nigdy nie jest pewny, co ma wybrać. Dlatego w niektórych swoich utworach próbuję utożsamić się z człowiekiem XXI wieku, borykającym się z problemami egzystencjalnymi.

 

W moich nowych utworach, dotąd nigdzie niepublikowanych, poruszam problem miłości, odrzucenia, wyobcowania oraz śmierci. Zastanawiam się czy miłość między kobietą, a mężczyzną jest możliwa, miłość ta prawdziwa- wieczna i ciągle żywa. Długo nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, czego rezultatem są wszystkie wiersze, poruszające problem śmierci, która tutaj staje się dla mnie wyzwolicielką ze smutku i nieszczęścia. Wiersze na pozór mogą odstraszać swoim pesymizmem, który wysuwa się na pierwszy plan, jednak w każdym z nich pojawia się nadzieja i optymizm. Droga, którą zmierzam przez swoje życie jest drogą ku nadziei. Idąc nią nie zawiodłem się. Czekałem na szczęście, które nie okaże się nieszczęściem. Czy się doczekałem? Zobaczymy…Na dzień dzisiejszy czuję, że tak!

 

W innych utworach jestem zupełnie zagubiony i wyobcowany. Można metaforycznie zobrazować to tak jakbym błądził w ciemnościach szukając drugiej połowy, nic nie słysząc prócz jęków i nic nie widząc prócz nieszczęść, dostrzegając jednak gdzieś w oddali światełko, któremu na imię Bóg. I to właśnie światełko daję mi nadzieję na lepsze jutro.

 

            Zakończę słowami człowieka, który jest dla mnie niedoścignionym wzorem i autorytetem- Ks. Jana Twardowskiego: „Wiersze to jeszcze jeden sposób mówienia do drugiego człowieka- i do samego siebie. Są tacy, co uważają, że człowiek, który je tworzy, szuka własnych przeżyć. Czy o to tylko tu chodzi? Wydaję się, że powinien odnajdywać tę prawdę, która go przerasta, tę, która stale się mu wymyka. Prawda jest tak obszerna, że chociaż było tylu wspaniałych poetów, wciąż pojawiają się nowi i podejmują jeszcze raz ten sam trud.

           

Dawid Rogalski


WSTĘP

 

Po sukcesie „Początku” i „Dokąd zmierzam?” nadeszła pora na „Czas rozmyślań”. Tylko czy dzisiaj jest jeszcze nad czym? Odpowiedź jest chyba oczywista, lecz gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości to rozwiać je nam pomoże Dawid, który swoje rozważania przelewa na papier. Nad czym On i również my możemy rozmyślać? Nad wieloma rzeczami, a mianowicie nad życiem i jego sensem, nad śmiercią, miłością do Boga lub innych ludzi. Zaprezentowane w tym kolejnym już tomiku utwory pochodzą częściowo ze zbioru „Początek” wydanego w 2003 roku i Dokąd zmierzam?” wydanego w 2004 r. Kilkanaście utworów jest całkowicie nowych i nigdzie niepublikowanych. Swoją tematyką  jednak nie odbiegają od tej, która zdominowała poprzednie tomiki, a więc Bóg, człowiek, śmierć i miłość.

         Bóg. Na początku stworzył niebo i ziemię, rośliny, zwierzęta, dopiero później człowieka. Bóg powołał go do życia na swój obraz i podobieństwo i później zdecydował o jego kresie, o śmierci. Ta zaś jest nieuchronna. Przychodzi po każdego bez względu na wiek, pochodzenie, wykształcenie, czy stan majątkowy. Zabierając nam ukochane osoby powoduje ból, płacz, cierpienie, poczucie samotności i alienacji. Bóg daje jednak człowiekowi nadzieję na zmartwychwstanie, życie wieczne i raj. Czy znajdziemy się w nim  zależy tylko i wyłącznie od nas samych, od naszego ziemskiego bytowania, od tu i teraz. Jednak Bóg to także przebaczenie za grzechy, dobroć, poświęcenie za innych oraz wszechogarniająca miłość. Bóg to także wiara w Niego samego, lecz czy zawsze? Czasami odwracamy się od Niego samego, błądzimy ale wiemy, że Dobry Ojciec pozwoli nam do siebie wrócić. Będzie na nas czekał z otwartymi ramionami. Czy skorzystamy z danej nam szansy powrotu zależy tylko od nas.

         Człowiek. Powołany do życia i odwołany z niego przez Boga. Nieodłącznie i blisko związany ze Stwórcą. Człowiek to istota rozumna zastanawiająca się nad sensem życia, szukająca, pytająca, modląca się, kochająca, ale także grzesząca. Grzech człowieka spowodował ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa. Bóg jednak dzięki swej nieskończonej miłości wybaczył nam.

         Miłość. Motyw ten dotyczy miłości zarówno na drodze Bóg- Człowiek i człowiek- człowiek (mężczyzna- kobieta). Każda miłość bez wyjątku, czy to do Boga, czy to do drugiego człowieka, związana jest z zaufaniem, oddaniem, poświęceniem. Rozstanie zaś z bólem, cierpieniem, buntem i z ciągłym zadawaniem pytania: dlaczego ja? Szukamy na te pytanie odpowiedzi i nie zawsze nam się ją udaje znaleźć. Miłość do drugiego człowieka zaczyna dominować w najnowszych utworach Dawida. Szkoda tylko, co można zauważyć, że są one tak bardzo pesymistyczne. Nasuwa się pytanie: dlaczego? Odpowiedź znajdujemy w utworach- jest nią miłość niespełniona do końca, nieodwzajemniona, pełna bólu i cierpienia. Miłość, która wypełnia tylko jedno serce. A szkoda. Może lekarstwem na jedną miłość będzie druga i wtedy zmieni się podejście autora do tej kwestii, a jego serce znowu „zadrży niczym wulkan przed wybuchem”.

                            Obecnie dla Dawida nastał czas rozmyślań nad miłością, drogą życiową i miejscem w otaczającym go świecie. Oby początek drogi, którą zmierza w dorosłe już życie, dał czas na dalsze rozmyślania nad tym czym jest wiara, nadzieja i miłość. „Z nich zaś największa jest miłość”- mówi nam św. Paweł. Bez niej nie ma Boga, życia, a przede wszystkim człowieka. Ona uskrzydla, dodaje sił i napędza nasze życie. Miłość to najpiękniejsze uczucie, jakie mogło spotkać człowieka. Życzę jej także autorowi tego tomiku.

 

Dorota Słowikowska

 



nie mogę

 

chciałbym upaść do Twoich stóp

obmyć je swoimi łzami

pochylić głowę

czekać…

...na zmiłowanie

...odpuszczenie grzechów

ale nie mogę!

…nie mogę!

jestem tylko człowiekiem

Tyś jest Bogiem…



my

-Pawłowi Lipigórskiemu-

 

niektórzy bezmyślnie się zabijają

gonią za sławą

pieniędzmi…

inni:

-my cierpiący filozofowie-

wciąż bezmyślnie się łudzimy,

że ktoś nam odpowie

na pytania

które wciąż sobie zadajemy

 


 

***

 

to nie ja z Wami rozmawiałem

żartowałem i wygłupiałem się

to nie ja Wam towarzyszę

to mój sobowtór zwany marnością

…ja jestem nieobecny

szukam w głębi duszy siebie

i raz po raz jednam się z wiecznością

 


łaska

 

obdarował mnie Ktoś łaską cierpienia

serce mi pęka

oko łzawi

nie wiem czy ktoś mnie zrozumie

i wiem, że nie zdołam Go zrozumieć

…czekam na śmierć:

-Ona uwolni mnie od cierpienia

…wątpliwości

wściekłości

zanurzając w wieczności

 

tymczasem póki co jestem tu

i bezowocnie szukam drugiego człowieka

z którym doznam orzeźwienia



Kocham Ciebie

 

Kocham Cię za to, że nie mogę Ciebie zrozumieć

Nie potrafię zobaczyć

Usłyszeć

Kocham za to, że nie krzyczysz jak ksiądz na kazaniu

Nie powtarzasz w kółko zasad i obowiązków

Dajesz wolną wolę

Nie karzesz złem za zło

Lecz to, co złe dobrem zwyciężasz

Po prostu jestem szczęśliwy

Dlatego że jesteś ze mną

I mieszkasz we mnie

Smutno mi tylko, że jestem nie fair

W stosunku do ciebie

Wciąż, bowiem mam wątpliwości

Jak św. Tomasz niedowiarek

 

Poprowadź

 

Chcę ci ufać

Chcę zawierzyć

Chcę pokochać

Jednak najpierw

Panie Boże

Poprowadź mnie

Poprowadź przez życie

chroniąc mnie

przede mną

Poprowadź przez stepy szerokie

góry wysokie

leśne gęstwiny

przedziwne krainy

do śmierci

…ku wieczności

i nie pozwól bym został sam

 

to nie ich wina

 

co to znaczy żyć?

zbierać i sprzedawać złom?

przepijać zarobione pieniądze?

kraść i zabijać?

wsłuchiwać się w obłudne kłamstwa tych

którzy są kulturalnymi złodziejami i mordercami?

codziennie zastanawiać się co będzie jutro?

płodzić dniami i nocami dzieci które czeka nędza?

 

dzieci bez ojców!

mężowie bez żon!

żony bez mężów!

gwałcone i zabijane dzieci!

to nie jest fałsz!

takie jest życie…

…obłudne życie tych, którzy obłudnie żyć nie chcieli

po prostu nie mieli wyboru

i ktoś zły nie pozwolił im zrozumieć

jak wybrać by było słusznie

 

 

Jestem podróbką

 

Wciąż zastanawiam się nad sensem swego istnienia

Razem z Tobą odeszły niektóre wspólne marzenia

Zastanawiam się czy warto było, czyja to wina

Próbowałem obwiniać siebie, nie wiedziałem

Co robić, jak się zachowywać, jak żyć?

Teraz już wiem, że to była strata czasu, głupota

Bo jeśli miłość coś znaczy to nie zamieszkała pośród nas

Wyciągać należy wnioski z błędów, które się popełnia

Ale jestem tylko człowiekiem, nie jestem aniołem

Jestem podróbką tego, co święte, dlatego kochać wciąż Cię będę

Tobie jest łatwiej, jesteś silna i nie wierzysz tak jak ja...

W miłość- niekochaną, pogardzaną…

 


 

***

 

Nie potrafię być tym, kim jestem

Tylko tym, kim nie jestem

 

Uciekam od doczesnej rzeczywistości

Jednak wciąż boję się wieczności

 

Kocham wciąż tych, którzy mnie nie kochają

Nie potrafię pokochać tych, którzy mą miłość odwzajemniają

 

Udaję, że wszystko jest żartem

I dzięki temu wciąż jestem sam

 

 

Już nie jestem tym, kim byłem

 

Napisałem kilka wierszy

Żyłem i udawałem kogoś

Kim nigdy nie chciałem być

Pragnąłem znaleźć spokój i ukojenie

Zastanawiałem się nad sensem życia

Rozmyślałem, dokąd zmierzam?

Chciałem byś ze mną porozmawiał

Powiedział, co robić

Jak postąpić?

Twą uwagę zwrócić na siebie pragnąłem

Więc pisałem

Nagle stałem się poetą…

Nie żyje już w realiach

Wciąż me uczucia biorą udział

W wewnętrznych walkach

Wszystko to było żartem

Żart stał się prawdą

I nie wiem, kim jestem

Jednak nie tęsknię za obojętnością

 


zapomniałem

 

w moim życiu były dobre i złe chwile

gdy było źle wracałem z ufnością do Ciebie

prosiłem, błagałem i czasem nie rozumiałem

dlaczego muszę cierpieć,

były momenty krytyczne, których się wstydzę

jednak zawsze po tych najgorszych dniach

przychodziły chwile swobody, orzeźwienia

radości, zabawy, tryumfu i chwały

wtedy tak szybko zapomniałem

o tym wszystkim, co Tobie obiecałem

 


***

spraw proszę aby ten krzyż

nakreślony na czole podczas chrztu

obok godła w klasie

nad drzwiami w moim domu

nad łóżkiem w szpitalu

przy wejściu do kościoła

podczas procesji pogrzebowej

nie był tylko kawałkiem drewna

czy też zardzewiałego metalu

tylko furtką do wiecznego raju

 


 

***

najpierw

pokochać muszę miłość

uwierzyć w wiarę

zaufać ufności

pracować pracą

modlić się modlitwą prawdziwą

a potem dopiero

mogę narodzić się na nowo

 


 

nie potrafię sprostać natchnieniom

 

nie potrafię wypuścić jak latawiec swych myśli

by unosiły się na mocnym wietrze

nie umiem pisać o swych wewnętrznych doświadczeniach

o tym jak …

szedłem niczym Chrystus po wodzie nie tonąc

stałem na krawędzi najwyższego szczytu nie bojąc się że spadnę

latałem bez skrzydeł po bezkresnych przestworzach

tak mocno i prawdziwie kochałem i czułem że jestem kochany

po prostu nie potrafię

ubrać tego wszystkiego w słowa jak wielcy poeci

zrozumieć dlaczego tego doświadczam

zaakceptować siebie takiego jakim jestem

uwierzyć w to, że to wszystko ma sens

jednak próbuję

bo muszę nie mając żadnego innego wyboru

i często

rozklejam się jak dziecko wiedząc, że mnie to przerasta

jednak nie mam wyboru bo wszystko jest lepsze

od tego

co złe,

od obojętności i tej marności jaką jestem sam

jednak wiem iż w tych doświadczeniach których nie rozumiem

kryją się, choć czasem na dnie, wartości

które uczą mnie jedynego, niepodważalnego

często nie przestrzeganego prawa miłości

 


 

szkoda że nie żyję w śnie

 

a co by było

gdyby to wszystko

nam się tylko śniło

i dnia pewnego

zbudzilibyśmy się

wczesnym rankiem

i zdali sobie sprawę

że to, co było

nigdy tak naprawdę

się nie zdarzyło

 

tęsknie za snem

w którym poznałem właśnie Ciebie

lecz z każdym nowym dniem

zdaję sobie sprawę

że byłaś tylko snem

 

zamykam powieki i szukam cię

biegnę prze fikcyjne krainy

krzycząc

nieznajoma!

 

odnajduję Cię w końcu

nie mówimy nic do siebie

rozumiemy się bez słów

 

jesteś tą którą szukałem

z którą życie swoje

zawsze chciałem spędzić

w smutku i radości

chcę patrzeć na Ciebie

w zwątpieniu ufać ci

chcę kochać Cię

i czuć że jestem kochany ale…

 

…budzę się

 

 


…gdy nie jesteś kochany

 

Jesteś blisko, a zarazem tak daleko

każda rozmowa z Tobą

jest brutalnym zderzeniem z prawdą:

-„Nie kocham cię!”-

a ja kocham i umieram…

… nadzieja się kończy…

a gdy nadziei nie będzie?

cóż czynić?

pozostaje tylko czekać

na tę najwierniejszą

…śmierć

 


 

Należy być i czekać

 

Próbowałem wiele rzeczy

Tych dobrych i złych

Zawsze obierałem drogę

Bez przeszkód

Prostą i łatwą

Popełniłem błąd

Bo czy przez życie

Można przejść bez łez

i cierpienia…

Wyciągam wnioski

Z moich błędów

Lecz dalej  je popełniam

Jestem w centrum raju

Ludzkiego pseudo raju

W którym każdy walczy

Przeciwko każdemu

Gdzie często słyszę

Przeraźliwy płacz

Widzę rozpacz…

Uciekam od rzeczywistości

Od miejsca, w którym mieszkam

Na cmentarz

Spoglądam na mogiły

I zazdroszczę tym

Którzy tam spoczywają

Oni mają spokój, oni mają raj

Ten prawdziwy raj

A ja dalej muszę żyć

Muszę być

Po drugiej stronie zwierciadła

…pozostaje tylko czekać

aż stanę z tobą twarzą w twarz…

O szczęśliwa i błogosławiona Śmierci

która jednasz stworzenie ze Stwórcą

prowadząc do wieczności!

 


 

Toleruj mnie takim, jakim jestem

 

Moje oczy są pełne łez

Jednak wciąż nie wiem, co mi jest

Wciąż nie wiem, czego chcę

Niby nie chcę kochać, bo nie potrafię

Dlaczego więc kocham?

Nie potrafię żyć

Po co więc żyję?

Kim naprawdę jestem?

Boże, proszę o jeden gest!

Kim naprawdę jestem?

Ty na pewno wiesz!

Milczysz jakby Cię nie było…

Dlaczego?

Od Twojego zmartwychwstania

Tyle się tutaj wydarzyło

Ciebie to nie obchodzi?

Ludzie zabijali, zabijają

Z okrzykiem: W imię Boga!

Którego Boga?

Uczyłeś zupełnie, czego innego

Widzisz, co się dzieje?

Pozwalasz? Dlaczego?!

Ja żyję i ciebie tylko potrafię

Szczerze kochać

I wybacz, że wciąż zadaje pytania

Jednak wtedy jest mi łatwiej

Choć nie słyszę odpowiedzi

I czasem moja droga jest inna

Od tej, którą kroczyć kazałeś

Nie zapomnij o mnie

Wybacz mi i kochaj mnie…

Skoro nie chcesz mnie zdzielić w twarz

I powiedzieć jasno bym był taki, jakim

Byś chciał żebym był

Toleruj mnie takim, jakim jestem

 


 

o nas- ludziach XXI w.

 

rozmawiamy o niczym

zachwycamy się fikcją

nie dostrzegamy tego

co prawdziwe

słuszne

święte

piękne

przeobrażamy się

w aktorów

zakładając maski

skrywając swe poglądy

…aż w końcu

zapominamy

o tym, że to była gra

i umieramy

nie wiedząc kim byliśmy

 


 

***

 

w kościele moich sakramentów

spoglądam na Twą postać wiszącą na krzyżu

w głównym ołtarzu

czuję Twoją miłość i Twój wzrok na sobie

jednak ta chwila nie trwa wiecznie

wychodzę na zewnątrz

dostrzegam rzeczywistość

i wypieram się Ciebie

nie tylko trzy razy jak św. Piotr

ale miliony…

znów przychodzę

proszę o wybaczenie

by po raz kolejny wyprzeć się Ciebie

 


 

***

 

Myślę… nie wiem co

Jestem… właściwe to kim?

Chcę… coś

Wiem… ze nic nie wiem!

Boję się… czego?

Wierzę… w Niego,

a właściwie kim On jest?

 


 

Pytać: dlaczego?

 

Dlaczego gdy słyszę Twój głos

zasłaniam uszy i uciekam?

Dlaczego wciąż mnie kochasz

skoro nie żyje tak jak żyć powinienem?

Dlaczego zadaję wciąż wiele pytań?

Dlaczego nikt nie potrafi mi odpowiedzieć?

Dlaczego? Tak po prostu, dlaczego?

 

…od czasu do czasu tylko

pójdę do kościoła

siądę w ostatniej ławce

zapłaczę

uspokoję się

i powiem tak po prostu

bez żadnych wątpliwości

-Boże kocham Cię!-

 

Później jednak wracam

tam…

tam gdzie pojawiają się wątpliwości

tam gdzie wciąż zadaję pytanie

-dlaczego?-

tam gdzie uciekam od Twej miłości…

 

 


 

kocham…

 

pytasz czy wierzę w miłość?

a cóż to właściwie jest?

mówisz że nie umiem kochać?

a czy ktoś kocha mnie?

twierdzisz że najważniejsze jest serce…

a ja nie wiem co jest najważniejsze

jutro może mnie już tu nie być

i skończy się miłość?

wtedy

zapłaczesz

po trzykroć

i znajdziesz inną miłość…

 

ja jednak wierzę w tę miłość

która nie jest uczuciem

tylko osobą

i wiem

że wielu wyparło się Miłości Chrystusa

 

jednak Miłość się ich nie wyparła

i gdy obudzimy się ze snu

w którym żyjemy oboje

nastanie prawdziwa miłość

On jednak wie, że gdy piszę o Nim

to i tak po części myślę o Tobie

i nic nie mogę zrobić z tym faktem

bo jestem bezbronny wobec Twego wzroku

którym w otchłani rzeczywistości

obejmujesz mnie

i kocham Ciebie

choć kochać nie umiem

i wierzę w naszą miłość

nie wiedząc czym jest

 

 

Zakończyć czas

 

Zakończyć czas mą przygodę

Bo odejść muszę po nagrodę

Jednak nie doczesną tylko wieczną

Współcześni wciąż tylko wywyższają hołotę

Mającą tylko i wyłącznie ochotę

Na zaszczyty i ukłony

Mnie dziś nikt nie rozumie

Jednak później okaże się

Że miała swój cel i sens moja twórczość

 

 


 

***

 

Świat jest mi obcy,

A ja obcym jestem dla świata

 

 

List do Anioła

 

-Karolinie Kędzierskiej-

 

W tę świętą i tajemną noc siedzę przed oknem,

spoglądam w gwiazdy i próbuję Ciebie odnaleźć.

Szukam wysoko w niebie, bo jesteś Aniołem!

Smutno mi, że nie ma Cię obok,

nie mogę Cię dotknąć, przytulić…

wierzę jednak, że Ty będąc daleko

również o mnie myślisz, tak samo tęsknisz…

Chociaż dzielą nas kilometry to nasze serca są razem,

bo to co nas łączy jest ponad wszystkim!

Ponad tą warstwą nędzy i kłamstwa

jakie niesie ze sobą dzisiejszy świat…

Na koniec szepnę tylko słowa dwa: Kocham Cię!

 


 

O miłość proszę!

 

Miłości pragnę!

- czy to zbyt wiele?

Pokochałem!

- czy ona mnie? nie wiem!

Me serce krwawi

świat ze mnie kpi

i me uczucia rani…

Boże dlaczego kocham

choć nie powinienem?

Dlaczego walczę o to

co nie moje?

umrzeć wolałbym lepiej…

w złość wpadam co chwilę,

bo czy ona kocha

nigdy się nie dowiem!

kocham i płaczę,

wciąż u jej serca

me serce kołacze…

 

…po coś Cię jednak

Bóg skierował

na moją drogę

może po to bym Cię porwał,

i uciekł z Tobą ...

wszystko z siebie Tobie dał!?

 

…czy też po to bym zrozumiał

-kochać tylko Bóg potrafi…

 


 

o mnie

 

jestem pyszny?

może i tak…

walczę z Bogiem?

nie! tylko stawiam

wiele pytań…

co czuję?

dlaczego?

po co?

miłość?

prawda?

sam Bóg tylko

zna odpowiedzi…

jestem człowiekiem

i tkwi we mnie

pierwiastek zła

popełniam więc błędy

mogę się mylić…

ale o to chyba

w życiu chodzi?

by szukać?

by pytać?

„szukajcie,

a znajdziecie”

nie wolno się

zatrzymywać

ograniczać…

zdaję sobie sprawę,

że mogę się zagubić

w mieszaninie pytań

wątpliwości…

…i to będzie katastrofa!

ale czy to daje podstawy

do tego by nie szukać?

wtedy byłoby to tchórzostwo!

bo nie jest tchórzem ten

kto pyta

kto kocha

kto wierzy, ale i wątpi…

… tylko ten

kto nic nie robi

by znaleźć prawdę…

a cóż to jest prawda?

… w końcu ją znajdę!


 

mamy wybór

 

- Ś. P. Danieli Gawrońskiej-

 

w końcu pękło Twoje serce

nie wytrzymałaś…

nie mogłaś dłużej patrzeć

na zło tego świata

zło, któremu na imię

człowiek

tak szczerze kochałaś

mocno wierzyłaś

bezgranicznie ufałaś

niewyobrażalnie cierpiałaś

tak mocno się zawiodłaś…

pozostała po Tobie pustka

i smutek…

…wspomnienia tych pięknych chwil

spędzonych razem…

jednak wszystko ma swój sens!

i to, że Ciebie teraz tu nie ma

to, że cierpiałaś…

Bóg tak chciał!

On pozostawia nam wybór…

zamartwiać się w przeświadczeniu

że Ciebie już nie ma…

…czy żyć i wierzyć

że jesteś i czekasz…

 

 

wmawiają mi…

 

mówią że miłości nie ma…

że to co złe dobrym jest

a co nienormalne normalnym nazywają

gdy się sprzeciwiam

nietolerancje mi zarzucają…

dziwaka ze mnie próbują zrobić

a ja jestem normalny

tylko cały czas próbuję znaleźć

w tej mieszaninie łajna i błota

łut prawdziwego szczerego złota

wierzę w ideał

miłości prawdziwej…

…twierdzę, że zła nie ma

prócz człowieka

choć i on z natury dobrym jest

…wierzę

że ten globalny koszmar się skończy

i wrócą te piękne dni

gdzie czarne jest czarnym

a białe białym

dobre zaś dobrym

bo kocham prawdę…

… w której jesteśmy zanurzeni

od początku do końca

i na wieczność

 


 

Nie wiem dlaczego

 

czasem mi tak źle, tak ciężko

że żyć się nie chce i sensu nie widać…

…sensu miłości, ufności i wiary

po prostu wtedy się boję …

zdaję sobie sprawę

iż jestem malutki wobec całego świata

wobec zła i dobra

wobec drugiego człowieka

niczego nie rozumiem

we wszystko wątpię

chciałbym się schować

i niczego nie widzieć

niczego nie odczuwać

…płaczę!

klękam przed Tobą..

...i często myślę:

jestem samotny …

…i nie wiem dlaczego

wtedy czuję jak jesteś obok mnie

i mówisz:

/ja jestem z tobą,

po wszystkie dni

aż do skończenia świata/…

 


 

***

 

kto kocha ten wierzy

kto wierzy ten ufa

kto ufa ten słyszy

… i w końcu znajdzie

odpowiedzi na nurtujące

go pytania…

ale czy to mu wystarczy?

nie!

pojawią się kolejne…

 


 

***

 

walczę ze światem

choć wiem że jestem

wobec niego bezbronny…

kocham mimo iż wiem

że znów zostanę zraniony…

…dla mnie ziemia to Ereb!

nawet Hades gdzieś się skrył!

nic nie widać prócz ciemności

nic nie słychać prócz jęków

zgrzytu zębów i płaczu…

nie ma nikogo kto by zrozumiał

nikogo kto by pomógł…

jestem sam i czekam…

…w poczekalni „życie”

na pociąg do wieczności…

 


 


kruchość

 

-Karolinie Kędzierskiej-

 

mam chęć walczyć ze światem

niczym Dawid z Goliatem,

życie jest jak domek z kart...

lekki podmuch cierpienia

bólu i samotności

może go zniszczyć,

jednak jeśli domek

opiera się na fundamencie

jakim jest miłość

nic i nikt

nie jest w stanie go zniszczyć...

może gdy wygram ze światem,

będę potrafił zbudować taki domek?

może gdy przetrwam

wszystkie trudne chwile

otrzymam nagrodę?

kochać i być kochanym...

 

30 lipca dopisałem do tego wiersza takie słowa:

 

przetrwałem...

i otrzymałem nagrodę,

czy to jesteś Ty?

ta jedyna ? wierzę że tak!

ja wiem że tak! Wiem to i....

kocham Ciebie

kocham ponad wszystko

wszystko co szare i smutne...

odeszło gdzieś w dal

i mimo że poleciała łza...

oznaczała tym razem...

...szczęście, którym jesteś TY...

 


Spotkanie ze śmiercią

 

Wśród cmentarnych krzyży

znalazłem spokój i orzeźwienie

Klękałem obok grobów moich bliskich

i zupełnie nieznanych mi osób

Błagałem śmierć

by zerwała ze mnie kajdany doczesności

by uwolniła moją duszę z więzienia ciała

Wołałem ją! A ona nie przychodziła!

Wielu mi bliskich zabrała a mnie zostawiła!

Dlaczego!?- przez łzy krzyczałem...

na pustym cmentarzu...

...śmierć była jedynym mym pragnieniem,

a grób oczekiwanym odpoczynkiem...

...nagle! poczułem delikatny powiew

gorzki powiew...

śmierci

...dotknęła mych ust

ścisnęła za serce

i szepnęła:

jeszcze ciebie nie chcę...

 


 

wspomnienia

 

jest ciepła majowa noc

patrzę w gwiazdy

wracają wspomnienia…

…piękne wspomnienia, które wywołują

ogromny ból!

uświadamiam sobie, że to, co było

nie wróci

przepadło…. a życie toczy się dalej

sięgam nerwowo po papierosa…

zapalam go dziwiąc się, dlaczego palę…

nie mogę uwierzyć, że to koniec

nie mogę uwierzyć, że jestem sam

nie mogę zapomnieć…

…choć wiem, że minęło

a to co minęło nie wraca…

przypominam sobie nagle słowa,

które kiedyś napisałem…

….kiedyś to znaczy wtedy

gdy byłem szczęśliwy

„czasem trzeba skończyć by móc zacząć na nowo”

dziwię się, że coś takiego napisałem…

…jednak te słowa w pewien sposób

podtrzymują moją wiarę w to

że kiedyś przyjdzie czas na szczęście…

…szczęście, które nie okaże się nieszczęściem…

 

***

 

kochać to wierzyć

miłość to wiara

w to, że ktoś nas kocha

 


 

***

 

nie mogę powiedzieć

nie potrafię

niech wystarczy spojrzenie

wystarczą gesty

uśmiech

by powiedzieć to

czego nie potrafię...

w co wierzę,

a czego nie doznaję

 


 

Amor vincit!

 

-Karolinie Kędzierskiej-

 

przestałem wierzyć w miłość

oduczyłem się kochać

pogrążony w dekadencji

nie czułem nic

spotkałem Ciebie

wystarczył moment

wróciły wspomnienia

i Twa postać sprzed lat

zadrżało me serce

i niewysłowiona radość

napełniła moją duszę

gdy spojrzałem w Twoje oczy

przestał istnieć dla mnie świat

rozwiały się wszystkie wątpliwości

zmartwienia uciekły w dal

jedyne czego pragnąłem

- Twej miłości

powiedziałem to czego

nigdy dotąd nie mówiłem

nigdy prosto z głębi serca

nigdy z taką wiarą

i nadzieją

miłość wszystko zwycięża

a Ty uległaś tak jak ja uległem

i wszystko już od tej chwili

było inne

inne bo przepełnione szczęściem...

 


 


Wszystko przemija...
 
Przycisk Facebook "Lubię to"
 
Reklama
 
O MNIE
 
Urodziłem się 13 grudnia w piątek...
Jestem absolwentem Akademii Humanistyczno- Ekonomicznej w Łodzi, skończyłem Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną. Zanim zostałem dziennikarzem miałem krótką przygodę z Teologią na UMK w Toruniu. Pracuję jako instruktor kultury w M-GOKSiR w Gniewkowie.
W latach 2006-2010 sprawowałem dzięki zaufaniu mieszkańców Gniewkowa mandat radnego. Zasiadałem w Komisji Kultury Sportu Zdrowia i Opieki Społecznej. W roku 2010 otrzymałem kolejny mandat zaufania mieszkańców i zostałem wybrany po raz kolejny radnym. Zasiadam w komisji rewizyjnej. Uwielbiam wędkować i oglądać filmy. W wolnych chwilach tworzę coś co czasem przypomina poezję... kto chcę może sobie przeczytać i sam ocenić- pozdrawiam!
Najbliższe wydarzenie
 

26.06.2013

Sesja Rady Miejskiej
Urząd Miejski
ul. 17 stycznia



Uwaga!!!
 
W sierpniu 2012 premiera...
...po 7 latach przerwy
nowy tomik poezji
CHODZENIE PO LINIE
 
Liczba odwiedzin: 12419 odwiedzający
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=