Wiersze niepublikowane

trwać

 

teraźniejszość zawróciła marzenia
nadzieja pogrążona w płomieniach

bezlitosnego ognia potępienia

Nie znając przyszłości

Żyję przeszłością
w której próbuję uchwycić
istotne chwile

Jeden tylko sens
trwać

 

 

 

wyznanie

 

przyszła chwila niepokoju
uciekłem przed nią
w ciemność-


ciszy wciąż odnaleźć nie mogę
myślę o Tobie-


chciałbym cofnąć czas
by zacząć od nowa
to co się rodziło
w nas-

 


Ty i ja

 

Magia słów
bogactwo spojrzeń
pragnień ponad miarę

Ludzka wiara
nadzieja
i miłość

 

 

 

Cisza

 

Powoli
mozolnie
przybliżam się do ciszy
delikatnej
niosącej ukojenie

Po rozstaniu z nią
wrzask świata
aż boli



 

Bezkres

 

Jego początek
przy moich stopach

fale w których dostrzegam
nicość
bo rozmywają ślady

na piasku

podobnie jak rzeczywistość
rozmywa
moje marzenia

Ziemia i woda
dwa żywioły
a między nimi

ja

żywioł osobny
zamknięty
w ciele



 

Dialog potrzebny

 

Filozoficzne rozważania

matematyczne równania

poetyckie wdzięki

duma pychą przepasana

 

Dialog z samym sobą

czyli przydzieloną

na stałe osobą

 

 

Sen

 

We śnie spaceruję sobie

po niebie

wącham stokrotki

na zielonej trawie

z tymi co już tam są

w berka tak po prostu się bawię

miłości nie szukam

bo tu jest sama miłość

nie nudzę się

bo wokół samo piękno

napawam się nim

 

Szkoda tylko

że kolejka taka długa

do Pana Boga

którego każdy chce

o coś zapytać

 


nierządnica


- ona nie chciała taką być

w głębi serca
dziewczynka z zapałkami
przestraszona
osamotniona
co boi się miłości

czasem siądzie w kącie
swego pokoju
upewni się, że jest sama
zapłacze
posłucha
…jak o parapet
cichutko deszcz stuka

zastanawia się co będzie
gdy przeminie uroda…

ona gdzieś w głębi wie
że miłość jest
wie
co znaczy kochać
tylko świat
zbyt okrutny dzisiaj
nie pozwala jej

zdjąć maski

 

Erotyk

 

Na lepszy sen
otul mnie rąk jedwabiem
ukołysz oddechem
i stąd zabierz

drżeniem warg serce rozkołysz
spojrzeniem uspokój duszę
bym nucił niczym bard

pieśń… o cudzie


 Poranek

 

Zbudził mnie śpiew skowronka

dotknął słoneczny promień

wiatr co wpłynął przez okno

przywitał radością dnia

to nie był zwyczajny

poranek

obudziła mnie

Miłość

co stworzyła

świat

 

 

Poeci

 

-Ks. Januszowi Adamowi Kobierskiemu-

 

Szargani przez zło

szukając prawdy

przez życie idą

z wiarą

niezmierzoną siłą-

 

w rzeczach najbłahszych

odnajdują radość

 

w mroku

widzą płomień

co rozpalił świat

 

wciąż udowadniają

że życie

ma sens

 

wytyczają drogę

którą odnaleźć musisz sam

 

słowo ciałem się staje

przy nich

dla nas

 

 

 

Na teraz

 

Marzenia

niczym płomień

zdmuchnięty przez wiatr


wróciła przeszłość
w której próbuje uchwycić
istotne chwile

mój sens na dziś-

 


 

Do św. Pawła z Tarsu, (I Kor 13, 1-13)

 

Wyuzdana z delikatności

skażona zdradą

otulona cierpieniem

szargana przez kłótnie

wszystko znosi

 

oszpecona kłamstwem

wypierana przez rozkosz

nazwana przyzwyczajeniem

nadal wierzy

 

bez perspektyw

marzeń

planów

co na początku

jej towarzyszyły

dalej ufa

 

przetworzony przez nas świat

zabija ją na raty

 

ona wciąż się nie poddaje

we wszystkim

pokładając nadzieję

nieustannie trwa

 

na przekór nam

na przekór złu

 

  Rzeczywistoś


Kolorowe ciuchy
okulary
marzenia
sny
a Ty?
wciąż ten sam
na krzyżu cierpienia

są dni
gdy Twoje łzy
spadają na moje ramiona
przypominając
że życie
stanie się rzeczywistością
w chwili śmierci

 

 

 

Dans Macabre

 

Świat przeciw nim
w spojrzeniu ich siła

waleczność w dotyku

słowa bez znaczenia

Życie się toczy
ciągła gonitwa
liczne problemy
niewykonalne marzenia
mimo to

dają radę
i dojrzewa
to co między nimi

 

Tańczą

między niebem a ziemią

dwa stworzenia

porwane przez chwilę

 

Nie baczą na czas

powołani z prochu

do życia

korzystają bez miary

z rozkoszy istnienia

 

Żyjąc wiedzą

co ich czeka

 

Najważniejsze dla obojga

trwać

jedno w drugim

 

Nie zwracają uwagi

na błahostkę

jaką jest śmierć

 

 

 

na dyskotece

 

nadszedł czas elektroniki

 

zgiełk i wrzask

ogłusza

 

światła stroboskopów

oślepiają

 

power

sex

i dobry bajer

rządzi światem

 

wyrok padł

dla pijanej nastolatki

która nie zapomni

jak to było

pierwszy raz

w WC

 

 

 

 

ponury wiersz

                        

bez szans

znudzony

zagubiony

podążam dokądś

gdzie nie usłyszę

płaczu bitego dziecka

jęku gwałconej dziewczynki

trzeszczącej gałęzi

na której ktoś zawisł

gdzie nie zobaczę

biedy pałętającej się po ulicach

dziadka bez portfela

z rozbitą głową

męża bez żony,

żony bez męża

świat schodzi na psy

a my razem z nim

życie się toczy

a my

nie nauczyliśmy się jeszcze

z niego korzystać…

 

 


 

Papierosowy song

 

-Jackowi Kaczmarskiemu-

gdy ręce szybciej drżą
a serce mocniej bije
i wiem że już jest po
bo coraz trudniej żyję

...

wyciągam dłoń
sięgając do kieszeni
by wyjąć to
co przyspieszyło zgon
papieros...

...

zapalam
i smutek mija
bo wiem
że przyjdzie chwila
gdy zejdę
stąd
i spotkam
mego przyjaciela

 

 


 

Prawdziwa twarz poety

 

życie jest wiele warte
ja zmarnowałem
już różne szans


szukając sensu
odnajdywałem bezsens


jedyne co chciałem
to zrozumieć więcej

moje grzechy
zmazała świętość pojednania

ciągłe zmagania
duszy z ciałem
przytłaczają

ucząc pokory

wobec świata

jednak
dostrzegłem żar
co wymiata smutek
nadając barw

nagi stoję przed Wami
obnażony z tajemnic
ukazując

swą prawdziwą twarz

 

 

 

 

 

 

Trudna miłość


Dzielą nas
miliony słów
gniewem zakrapianych
Setki spojrzeń
bez zaufania
zdrada
dwa różne charaktery
brak perspektyw…
mimo to
mam wszystko gdzieś
bo gdy nie ma Ciebie
nie ma mnie…


 


Magiczny czas

 

w magiczną noc

bezchmurne niebo

przecina

spadająca gwiazda

tradycyjnie

zamykam oczy

by wypowiedzieć

życzenie

rozkołysane na wietrze

liście drzew

jakby chciały przytaknąć

...

marzenie się spełni

wierzę w to

mocno

 

 


 

rozrzucone myśli

 

czasem

nic się nie liczy

chciałbym być sam

 

potargane życie

przez ból i płacz

żadnych szans

 

nie mogę

dłużej być

tym kim jestem

 

w mojej głowie

wspomnienia

się tłuką

 

dobre i złe chwile

wracają

by wzmacniać i niszczyć

 

jest coś

co mnie przerasta

nic nie poradzę

 

niczym znicz

na grobie

płonę i gasnę

 

 


 

Uwięziony

 

Życie wydawało

mu się bez sensu

czarno białe

monotonne

Gdy sięgnął

po lufkę i trawkę

szybko nabrało kolorów

Zanim się obejrzał

zniszczył swój świat…

nie wystarczał mu uśmiech

żart nie był już ten sam

pragnął więcej…

chciał częściej

pędzić jak wiatr

lecz zanim zrozumiał

że stał się więźniem

własnego ja

było za późno

 

 

 

Wnioski

 

Zgiełk

stwarza ciszę

Miłość

rodzi cierpienie

Złość

przynosi ulgę

Radość

poprzedza zmartwienie

Śmierć

daje życie

 


Ucieczka i powrót

 

nie powiem nic

bo słowa straciły sens

mówić bez sensu to

jak żyć

bez nadziei

 

chwytam za pióro

piszę

nie dla was

dla siebie

by uciec

przed samym sobą

by jeszcze przed granicą

zapomnieć o świecie

choć na chwilę

 

delikatnie muskając

opuszkami palców

wieczność

 

zanurzam się w mądrości

 

po czym

zrywam się do lotu

niczym Ikar

na skrzydłach z wosku

by spaść na ziemię

do was

 

by być tym

kim się stałem

 

 

 

Chodzenie po linie

 

pałętając się

ulicami

między własnymi

myślami

w nieskończoności

niedopowiedzeń

próbuję

przełknąć wiedzę

zrozumieć to co istotne

wyłuskać rzeczy

wiarygodne

pokonać wątpliwości

zniszczyć

nieścisłości

i tak wciąż

z obu stron mając

przepaść

balansuje na granicy

wieczności

by nie spaść

 

 


 

… z nikąd

 

boję się samotności
świata kreowanego przez media
walki wszystkich
ze wszystkimi
najchętniej wsiadłbym w pociąg
co biegnie po niekończących się szynach
w świecie gdzie czasu nie ma
zegarków brak
a słońce nigdy nie zachodzi

chciałbym
by tu i teraz
nie istniało
by życie niczym wiatr
wciąż wiało…

z nikąd do nikąd
z niczym po nic....

 

 


 

Listopadowa pewność

 

Jestem pewien

spotkamy się jeszcze

za łatwo byłoby odejść na zawsze

tak po prostu obrócić się w proch

i przestać istnieć

wierzę

że przyjdzie czas

gdy znów siądziemy na ławce

wsłuchując się w jesienny szept

i obserwując

spadające liście z drzew…

 
 

Różnica

 

Nie lubię pożegnań

tych na zawsze i na później

Nie cierpię mówić żegnaj

czasem kończy się to różnie

Odchodząc bez pożegnania

dali znak dla nas

że są blisko

tuż obok

wzmacniają

obserwują

kochają

tak samo

jak przedtem

z tą różnicą

że żyją już wiecznie…

 


 

iskierka nadziei

 

schowany

pod kołdrą nocy

siedzę sam

w strachu

przed światem

miłością

przez duże M

i Tobą

Panie mój

swe życie

uważam za błąd

zwątpiłem

swą wiarę

przepiłem

i już nie myślę

że życie ma sens

teraz piszę

ten wiersz

nie wiedząc

do kogo

i po co

bo przecież

ty wiesz

wszystko co czynie

to bezsens…

jednak

w mych słowach chcę

zawrzeć

iskierkę nadziei

złudnej

jak dotąd

ale…

zawsze jest

jakieś

ale

 

 

 

***

 

patrzę

jak nigdy dotąd

widzę więcej

i chciałbym cofnąć

czas

by być małym dzieckiem

co o nic się nie martwi

i życie bierze

z zachwytem

jednak

z bólem utwierdzam się

w przekonaniu

iż dorastam

brutalne zderzenie

z dorosłością

przeraża mnie

dlatego

jak kundel

schowany w budzie

szczekam na świat

i wszystkich wokoło

bo tak naprawdę

nie wiem

kto jest przyjacielem

a kto wrogiem…

 

***

 

w oddali nic

sam ze sobą

tak sobie myślę

dlaczego wciąż

muszę biec?

malutki wobec żywiołu

niczym mała muszelka

porywany jestem

przez fale

miłości…

a kiedy się nią zachłysnę

dobijam do brzegu

i biegnę dalej

w poszukiwaniu czegoś,

na co nie znalazłem

odpowiedzi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszystko przemija...
 
Przycisk Facebook "Lubię to"
 
Reklama
 
O MNIE
 
Urodziłem się 13 grudnia w piątek...
Jestem absolwentem Akademii Humanistyczno- Ekonomicznej w Łodzi, skończyłem Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną. Zanim zostałem dziennikarzem miałem krótką przygodę z Teologią na UMK w Toruniu. Pracuję jako instruktor kultury w M-GOKSiR w Gniewkowie.
W latach 2006-2010 sprawowałem dzięki zaufaniu mieszkańców Gniewkowa mandat radnego. Zasiadałem w Komisji Kultury Sportu Zdrowia i Opieki Społecznej. W roku 2010 otrzymałem kolejny mandat zaufania mieszkańców i zostałem wybrany po raz kolejny radnym. Zasiadam w komisji rewizyjnej. Uwielbiam wędkować i oglądać filmy. W wolnych chwilach tworzę coś co czasem przypomina poezję... kto chcę może sobie przeczytać i sam ocenić- pozdrawiam!
Najbliższe wydarzenie
 

26.06.2013

Sesja Rady Miejskiej
Urząd Miejski
ul. 17 stycznia



Uwaga!!!
 
W sierpniu 2012 premiera...
...po 7 latach przerwy
nowy tomik poezji
CHODZENIE PO LINIE
 
Liczba odwiedzin: 12419 odwiedzający
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=